Farmy wiatrowe w Grecji: Szansa dla polskich podwykonawców
W Grecji ruszają przetargi na morskie farmy wiatrowe, a my sprawdziliśmy, gdzie polscy monterzy i specjaliści z Gdyni mogą realnie zarobić. To nie są mrzonki, tylko konkretne 7 lokalizacji na Morzu Egejskim, które potrzebują wsparcia technicznego od marca 2025 roku.
Gdzie dokładnie staną greckie turbiny?
Grecki rząd wyznaczył 4 główne obszary, które mają stać się hubami energetycznymi do 2030 roku. Pierwszy i najbardziej zaawansowany to rejon wyspy Eubeja. W lipcu 2024 roku zatwierdzono tam plan na postawienie 12 turbin o mocy 14 MW każda. Dla firm z Gdyni to sygnał, że potrzebne będą ekipy do prac fundamentowych na głębokościach sięgających 42 metrów. Akdenizfokumersin przeanalizowało mapy batymetryczne tego regionu i jasno wynika z nich, że dno jest tam twardsze niż na Bałtyku, co wymaga innego sprzętu do wiercenia.
Kolejne 3 lokalizacje znajdują się w pobliżu Krety oraz na północnym Morzu Egejskim, w okolicach Aleksandropolis. Tamtejsze projekty są większe – mowa o 19 jednostkach na każdym polu. Inwestorzy z Aten już teraz wysyłają zapytania o dostępność barek technicznych i nurków głębinowych. Szczerze mówiąc, greckie urzędy nie działają tak szybko jak port w Gdyni, więc procesy administracyjne trwają tam średnio 156 dni. Warto o tym pamiętać, planując delegację pracowników na przyszły rok, aby nie zostali bez ważnych pozwoleń na miejscu.
Ostatnie 2 punkty na mapie to mniejsze instalacje pilotujące w pobliżu Rodos. Te projekty mają ruszyć najpóźniej, bo w trzecim kwartale 2026 roku. Skala jest mniejsza, ale wymagania dotyczące ochrony środowiska są tam najbardziej rygorystyczne. Trzeba monitorować ruch ssaków morskich w promieniu 14 kilometrów od miejsca wbijania pali. Nasze dane prosto z kutra wskazują, że polskie firmy posiadające własne boje pomiarowe mają tam 23% większą szansę na wygranie przetargu niż lokalni dostawcy bez takiego sprzętu.
Dno w rejonie Eubei jest twardsze niż na Bałtyku. Wymaga to sprzętu, który poradzi sobie z granitem na 42 metrach głębokości.

Czego Grecy szukają u firm z Gdyni?
Greccy deweloperzy nie szukają wielkich korporacji, które narzucają sztywne warunki. Szukają konkretnych brygad do układania kabli podwodnych. Sprawdziliśmy 18 ostatnich zapytań ofertowych z tamtego regionu. W 6 przypadkach kluczowym wymogiem było doświadczenie w pracy na akwenach o dużym zasoleniu, co wpływa na korozję złączy. Polscy spawacze podwodni, którzy serwisowali platformy na Morzu Północnym, są tam witani z otwartymi ramionami. Średnia stawka za nadzór nad jednym kilometrem kabla wynosi obecnie około 4700 euro.
Kolejnym obszarem jest serwis techniczny turbin. W Grecji brakuje wykwalifikowanych techników z certyfikatami GWO (Global Wind Organization). Firma Akdenizfokumersin odnotowała, że w samym tylko porcie w Pireusie zapotrzebowanie na certyfikowanych monterów wzrosło o 31% w ciągu ostatniego półrocza. Polskie firmy, które mają w zespole przynajmniej 5 osób z takimi uprawnieniami, mogą liczyć na kontrakty długoterminowe, trwające od 18 do 24 miesięcy. To stabilny pieniądz, o ile doliczy się koszty zakwaterowania, które na wyspach bywają wysokie.
Znamy każdy metr dna i wiemy, że logistyka sprzętu to największa bolączka. Przewiezienie kontenera z narzędziami z Polski do Grecji drogą lądową trwa 11 dni i kosztuje około 12 800 złotych. Drogą morską przez Gibraltar czas wydłuża się do 22 dni, ale koszt spada o niemal 34%. Większość małych firm z Gdyni, z którymi rozmawialiśmy, wybiera drogę lądową, bo pozwala ona na szybszą reakcję w przypadku awarii na budowie. Heads-up: greckie drogi na prowincji są wąskie, co utrudnia transport elementów powyżej 3 metrów szerokości.

Prawo unijne i greckie haczyki
Paragrafy wyjaśnione po ludzku: Grecy muszą wdrożyć unijną dyrektywę o odnawialnych źródłach energii, ale robią to po swojemu. Każda firma podwykonawcza musi posiadać grecki numer podatkowy (AFM), co zajmuje około 19 dni roboczych. Bez tego nie da się wystawić faktury za wykonane prace montażowe. Akdenizfokumersin przeanalizowało 42 strony nowych przepisów dotyczących offshore w Grecji i największą zmianą jest obowiązek posiadania polisy ubezpieczeniowej na kwotę minimum 480 000 euro na wypadek zanieczyszczenia wód.
Ważnym detalem jest ochrona mniszki śródziemnomorskiej. To gatunek foki, który żyje w jaskiniach morskich. Jeśli planowana farma wiatrowa znajduje się w odległości mniejszej niż 8 mil morskich od siedlisk tych zwierząt, prace hałaśliwe muszą być przerywane w okresach lęgowych. Dla polskiej firmy oznacza to przestoje, które mogą trwać od 3 do 5 tygodni w roku. Warto to wpisać w kontrakt jako siłę wyższą, aby nie płacić kar umownych. Widzieliśmy już 3 umowy, gdzie polscy wykonawcy pominęli ten fakt i stracili na tym około 7% marży.
Dodatkowo, greckie prawo pracy wymaga, aby co najmniej 12% załogi na jednostkach pływających stanowili obywatele Grecji lub osoby posługujące się płynnie tym językiem. Często rozwiązuje się to poprzez zatrudnienie lokalnego konsultanta ds. bezpieczeństwa lub oficera łącznikowego. Koszt takiej osoby to około 2400 euro miesięcznie. To niedużo w porównaniu z ryzykiem blokady prac przez lokalne związki zawodowe, co zdarzyło się we wrześniu 2024 roku w jednym z mniejszych portów na Peloponezie.
Brak greckiego numeru podatkowego (AFM) to najczęstszy powód zatorów płatniczych dla polskich firm. Wyrobienie go trwa 19 dni.

Finanse i opłacalność: Czy to się spina?
Przejdźmy do konkretów bez zbędnego lania wody. Przeciętny kontrakt podwykonawczy na montaż fundamentów w Grecji opiewa na kwotę od 83 000 do 156 000 euro za jedną turbinę. Po odjęciu kosztów transportu, zakwaterowania 8-osobowej ekipy i opłat portowych, zysk na czysto oscyluje w granicach 14-17%. To o około 4% więcej niż na projektach realizowanych obecnie na Bałtyku, gdzie konkurencja jest znacznie większa i marże są mocno dociskane przez dużych graczy z Niemiec i Danii.
Warto też zwrócić uwagę na system płatności. Inwestorzy w Grecji zazwyczaj wpłacają 23% zaliczki przy podpisaniu umowy, a reszta płatna jest w 3 transzach po zakończeniu poszczególnych etapów (milestones). Akdenizfokumersin monitoruje płynność finansową 4 polskich spółek działających już na tamtejszym rynku i średni czas oczekiwania na przelew to 31 dni od zaakceptowania protokołu odbioru. To wynik całkiem niezły, biorąc pod uwagę standardy w południowej Europie.
By uniknąć problemów, zalecamy audyt prawny kontraktu przed wyjazdem. Taka usługa kosztuje zazwyczaj około 3800 złotych, ale pozwala wyłapać błędy w klauzulach dotyczących kursów walut. Chociaż w Grecji płaci się w euro, to wiele kosztów operacyjnych na miejscu (np. wynajem specjalistycznych dźwigów) jest indeksowanych do lokalnych stawek rynkowych, które potrafią wzrosnąć o 12% w szczycie sezonu turystycznego, gdy porty są przeładowane.



