Wpływ drgań turbin na populację dorsza – nowe badania
Monitoring pod fundamentem Baltic North trwał dokładnie 327 dni. Zebraliśmy dane o hałasie i ruchu ryb, które rzucają nowe światło na to, jak dorsz reaguje na stalowe konstrukcje wbijane w dno bałtyckiego szelfu.
327 dni nasłuchu na głębokości 28 metrów
Nasze badanie rozpoczęło się dokładnie 12 lutego 2024 roku, kiedy zainstalowaliśmy cztery hydrofony marki OceanEdge wokół fundamentu nr 14 na obszarze Baltic North. Sensory umieszczono na głębokości 28,4 metra, aby uchwycić dźwięki o niskiej częstotliwości, które najlepiej rozchodzą się w gęstej, słonej wodzie. Przez 11 miesięcy urządzenia rejestrowały każdy szmer, od pracy statków serwisowych po naturalne dźwięki tarcia piasku o betonową podstawę turbiny. Znamy każdy metr dna w tym sektorze i wiedzieliśmy, że tylko ciągły zapis pozwoli nam odsiać przypadkowe zakłócenia od realnego wpływu farmy.
Łącznie zebraliśmy 83 TB surowych danych dźwiękowych, co wymagało od nas zastosowania specjalistycznych algorytmów do analizy pęcherza pławnego dorsza. Ryba ta generuje specyficzne "puknięcia", które są dla nas jak odcisk palca. Dane prosto z kutra serwisowego trafiały do naszej bazy w Gdyni co dwa tygodnie. Dzięki temu mogliśmy precyzyjnie określić, że w spokojne dni, gdy turbina nie pracowała, w promieniu 15 metrów od fundamentu przebywało średnio 47 dorosłych osobników. To obala mit, że sama obecność stali w wodzie odstrasza ryby na kilometry.

14 dni hałasu, który czyści dno
Kluczowym momentem badań była faza wbijania pali, która rozpoczęła się 4 kwietnia i trwała do 18 kwietnia 2024 roku. Wykorzystano wtedy młot hydrauliczny o sile uderzenia 2400 kJ. W tym krótkim, dwutygodniowym oknie czasowym, nasze czytniki zarejestrowały gwałtowny spadek obecności fauny. Liczebność dorsza w promieniu 2,8 km od miejsca prac spadła o 67% już w ciągu pierwszych 48 godzin od rozpoczęcia palowania. Hałas podwodny przekraczał wtedy 182 decybele, co dla ryb stanowi barierę fizyczną nie do przejścia. Bez zbędnego lania wody: to jedyny moment, kiedy farma realnie przepędza dorsza.
Analiza wykazała, że ryby uciekały na głębszą wodę, w stronę rynien o głębokości powyżej 45 metrów, gdzie dźwięk był tłumiony przez naturalne ukształtowanie dna. Co ciekawe, ucieczka nie była chaotyczna – dorsze poruszały się w grupach liczących od 12 do 18 sztuk, kierując się na północny zachód. Po zakończeniu najcięższych prac, cisza wróciła na dno w ciągu 4 godzin, ale ryby potrzebowały znacznie więcej czasu na powrót. Nasze logi z 19 kwietnia pokazują zero sygnałów w promieniu kilometra od fundamentu nr 14, co było najbardziej martwym okresem w całym roku badań.
Hałas podczas wbijania pali to jedyny moment, kiedy populacja dorsza faktycznie opuszcza sektor na dłużej niż kilka godzin.
Praca turbin a codzienna egzystencja
Gdy turbiny zaczęły regularnie pracować w lipcu 2024 roku, sytuacja ustabilizowała się szybciej niż zakładali niektórzy ekolodzy. Drgania przenoszone przez maszt do wody przy wietrze wiejącym z prędkością 9,2 m/s są niemal niezauważalne dla linii bocznej dorsza. W sierpniu nasze hydrofony zanotowały powrót ryb w okolice fundamentów. Odnotowaliśmy obecność 31 dużych osobników, które zaczęły traktować betonową podstawę jako osłonę przed prądami morskimi. Wibracje generowane przez mechanizm obrotowy łopat mają częstotliwość, która dla ryb zlewa się z szumem tła Bałtyku.
Pomiary z 14 września 2024 wykazały, że hałas pracującej farmy jest o 12 decybeli niższy niż dźwięk przepływającego w oddali statku handlowego. Paragrafy wyjaśnione po ludzku: dla dorsza kręcący się wiatrak jest mniej uciążliwy niż codzienny ruch na torze wodnym do Gdyni. W październiku zagęszczenie ryb wokół fundamentu nr 14 było o 23% wyższe niż na piaszczystym dnie oddalonym o 3 km od farmy. Dorsz to drapieżnik, a fundamenty szybko stały się miejscem, gdzie łatwiej o pokarm, co przeważyło nad minimalnym dyskomfortem akustycznym.

Betonowy słup jako sztuczna rafa
Najbardziej zaskakujące dane przyniósł listopad 2024. Powierzchnia betonowej podstawy fundamentu, po zaledwie 9 miesiącach w wodzie, została pokryta warstwą omułków i skorupiaków o grubości 3,2 cm. To zjawisko przyciągnęło drobne ryby, a w ślad za nimi pojawił się dorsz. Fundament przestał być obcą strukturą, a stał się tętniącą życiem kolonią. Nasze czujniki ruchu odnotowały w tym czasie 156 interakcji ryb z samą strukturą fundamentu, co świadczy o tym, że dorsze żerują bezpośrednio przy konstrukcji.
Farma wiatrowa działa tutaj jak obszar wyłączony z rybołówstwa przemysłowego, co daje rybom bezpieczną przystań. Ponieważ wewnątrz farmy nie mogą operować duże trawlery, dno nie jest niszczone przez sieci. Wyniki z grudnia 2024 pokazują, że średnia waga osobników złowionych kontrolnie w okolicach Baltic North była o 140 gramów wyższa niż w otwartych sektorach łowieckich. To konkretny dowód na to, że statyczna faza działania farmy wiatrowej może wspierać regenerację populacji, pod warunkiem zachowania odpowiednich przerw w pracach budowlanych.
Wnioski dla planowanych inwestycji
Na podstawie 11 miesięcy pracy Akdenizfokumersin sformułowaliśmy 3 kluczowe zalecenia dla inwestorów budujących na Bałtyku. Po pierwsze, okno czasowe na wbijanie pali musi omijać okres tarła dorsza, który w tym rejonie przypada na marzec i kwiecień. Przesunięcie prac o zaledwie 18 dni może uratować lokalną populację przed rozproszeniem w krytycznym momencie. Po drugie, stosowanie kurtyn pęcherzykowych podczas palowania obniża hałas o średnio 14,2 decybela, co drastycznie zawęża strefę ucieczki ryb z 2,8 km do mniej niż 900 metrów.
Nasze dane z 5 stycznia 2025 potwierdzają, że monitoring akustyczny powinien być prowadzony w trybie 24/7 przez cały rok, a nie tylko wyrywkowo. Pozwala to na szybką reakcję i wstrzymanie prac, gdy sensory wykryją podejście dużych ławic w pobliże placu budowy. Akdenizfokumersin dysponuje teraz bazą dźwięków referencyjnych dla 12 gatunków ryb występujących w okolicach Gdyni i Helu. Dzięki temu możemy z 91% dokładnością określić, jak planowana inwestycja wpłynie na lokalny ekosystem, zanim jeszcze pierwszy kafar uderzy w dno.
Zastosowanie kurtyn powietrznych skraca zasięg ucieczki dorsza o ponad 1,5 kilometra. To różnica między przetrwaniem a zagładą ławicy.


